5 sposobów na zmianę diety bez większych wydatków

Czy żeby zacząć odżywiać się zdrowiej, rzeczywiście trzeba więcej wydawać? Czy wartościowa i pełna witamin żywność musi być kosztowna? A figa! Wcale nie. Oto 5 wskazówek, które pomogą Ci nie przepłacać.

 

1. Strategia od podstaw. Planuj zakupy i gotuj sama!

Wszystko zaczyna się od odpowiednich zakupów. Przecież właśnie to jest ten moment, kiedy zaraz wyciągniesz portfel!

Dobrze zrobić sobie listę potrzebnych rzeczy i konsekwentnie się jej trzymać – możemy oczywiście spontanicznie skorzystać z jakiejś obłędnej promocji, zastanówmy się tylko, czy przeceniony produkt rzeczywiście jest nam potrzebny.

Żeby zrobić racjonalne zakupy, najlepiej nie iść z pustym żołądkiem – udowodniono, że głodni konsumenci kupują i w rezultacie marnują więcej jedzenia.

Czasem zakupy to większy, ale w miesiącu jednorazowy wydatek. Dobrze na przykład zainwestować w dużą szklaną butelkę oleju rzepakowego idealnego zarówno do smażenia, jak i do stosowania na zimno.

Dobrze też pomyśleć perspektywicznie o obiadach. Zanim zamówisz kryzysowe danie z pizzerii, które nie jest ani tanie, ani zdrowe, kup produkty, z których będziesz mogła w każdej chwili zrobić prostą potrawę. Możesz przygotować też obfity obiad, jednogarnkowy (np. wielkie leczo wg pięciu przemian), który starczy Ci na tydzień i zadowoli całą rodzinę lub przyjaciół – wzajemne zapraszanie się na obiady to miły zwyczaj i oszczędność czasu oraz pieniędzy. Produkty, które warto kupić w większej ilości (bo w zestawach zwykle taniej) i które zawsze w domu się przydadzą do takiego właśnie obiadu, to np. koncentraty pomidorowe, które szybko wzbogacą najbardziej prowizoryczny sos (wybieraj te w szklanych słoikach), i warzywa. Nawet tradycyjne ziemniaki, które nie są tak spektakularne i słodkie jak bataty, kosztują niewiele, a mają bardzo dużo niezbędnych wartości odżywczych.

Włoszczyzna to warzywa, na których możesz ugotować zupę, a potem wykorzystać je do sałatki jarzynowej. Jeśli wybierasz warzywa z upraw ekologicznych, zapłacisz oczywiście trochę więcej, ale żeby wyrównać bilans, zrezygnuj ze słodyczy, wody w plastikowych butelkach czy ręczników papierowych. Różnica w smaku i składzie warta jest tego wyrzeczenia.

2. Pora na okazje! Wybieraj sezonowe

Korzystnie jest kupować warzywa i owoce sezonowe, przede wszystkim dlatego, że są świeże. Jeśli przeczekamy pierwsze czereśnie i fasolki, bohaterzy sezonu będą też tanieć. Pod koniec sezonu przeceny bywają oszałamiające! Nieraz rolnicy zapraszają wręcz do samodzielnego oberwania urodzajnej jabłoni, a owoce sprzedają za bezcen. To może być rodzinna przygoda! Na rynkach bywa drogo, jeśli zaś nie ufasz jakości zwykłych jarzyn w dyskoncie, możesz mieć pewność, że dyskontowe produkty opatrzone certyfikatem BIO są równie wartościowe jak te na rynku. Kiedy kupujesz owoce lub warzywa na wagę, pamiętaj o woreczkach ekologicznych! Kiedy kupujesz na rynku, korzystaj z wielorazowych szmacianych toreb, żeby nie płacić za plastik, którego warto oszczędzić naszej planecie.

Inwestując w warzywa i owoce najwyższej jakości, możesz pokusić się o zrobienie z nich zdrowych przetworów na zimę. Możesz też je zamrozić i wykorzystać do deserów czy wypieków.

3. Zero waste! Niech nic się nie zmarnuje

Modna filozofia zero waste jest zarówno ekonomiczna, jak i ekologiczna. Polecamy ją z całego serca! Szybko zaobserwujesz jej zbawienny wpływ na domowy budżet.

Za przykładem Filifionki staraj się zawsze wykorzystać to, co masz w kuchni, oczywiście jeśli jeszcze jest jadalne.

Np. do wspomnianego już leczo możesz dodać warzywa nie pierwszej już świeżości. Rzecz jasna nie chodzi tu o zgniłe ani spleśniałe jarzyny, ale np. pomarszczona papryka, o której wszyscy zapomnieli, zamiast trafić do kosza, może przydać się do potrawy, w której ugotowana, zagra rolę swojego życia.

Jeśli marchewki straciły swoją jędrność, odzyskają ją, jeśli włożysz je na chwilę do zimnej wody. Oczywiście jeżeli są już czarne lub spleśniałe – wyrzuć je. Jeśli segregujesz odpady, nic się nie stanie!

Skwaśniałe mleko niepasteryzowane świetnie nadaje się do placuszków. Tak samo do placuszków możesz wykorzystać płatki z mlekiem lub jogurtem, niefrasobliwie porzucone przez dzieci.

Resztki z obiadu można wykorzystać do tzw. BENTO. Jest to japoński lunchbox, złożony z rozmaitości na zimno: makaron, ryż, mięso, ryba, warzywa. Jeśli z obiadu zostało za mało, żeby odgrzać następnego dnia, można zapakować sobie taką porcyjkę do pracy czy szkoły. Kiedy dopadnie nas głód, docenimy wartościowe jedzenie i zaoszczędzimy na gotowych lunchach sprzedawanych w firmach, delikatesach czy restauracjach.

Ważna jest też uważność w przygotowywaniu posiłków. Mało kto wie, że najwięcej wartości odżywczych brokułu znajduje się w jego włóknistej łodydze.

Oprócz jedzenia idea zero waste dotyczy wielu innych rzeczy, np. opakowań. Kiedy masz do wyboru produkt w plastiku i obok taki sam w opakowaniu ze szkła, papieru, drewna etc., wybierz ten drugi. Plastik często reaguje z zapakowaną w niego żywnością, co sprzyja powstawaniu szkodliwych związków (jak w przypadku sałaty czy nawet wody). Szklane słoiki możesz wykorzystać do przetworów z sezonowych owoców. Możesz też używać ich do przenoszenia zupy zamiast plastikowych pojemników. Słoik z domowym wywarem to najtańszy i najzdrowszy sposób na obiad w pracy!

4. W prostocie doskonałość! Oszczędzaj na dodatkach!

Skład posiłku ma niebagatelne znaczenie. Jeśli martwią Cię szkodliwe w nadmiarze substancje, nagminnie dodawane niemal do wszystkiego (olej palmowy, siarczyny, syrop glukozowo-fruktozowy), zastanów się, czy nie łatwiej i taniej kupić podstawowe produkty i zrobić w domu wersję bogatszą o walory odżywcze, a uboższą o gros niepożądanych związków. Dotyczy to przede wszystkim wypieków, w tym chleba, ale także sosów, majonezów, past i sałatek.

Kolejną sprawą jest niekorzystna dla naszego zdrowia i kieszeni tradycja przygotowywania dań. Muszą być ładne, przemyślane, skomplikowane, zrobione wg precyzyjnego przepisu, co w sumie oznacza jednorazowe zakupy znacznie zubożające nasze konto. Tymczasem warto mieć odwagę improwizować – z tego, co się ma! Zapomniałaś, że w szafce masz jeszcze trochę kaszy – zrób sos z warzyw, które zawsze się gdzieś znajdą, nieśmiertelna cebula, czosnek, co jeszcze masz pod ręką? Pestki słonecznika – upraż bez tłuszczu i posyp nimi danie, polej je zimną oliwą i już!

Ponieważ wychowani jesteśmy zgodnie z pewną konwencją obiadową, na kultowych pierogach babć, schabowych cioć i gołąbkach mam, trudno nam będzie usiąść do talerza, na którym leżą po prostu: pomidor, jajko, cieciorka i brokuł. Z czasem jednak można to pokochać!

5. Jakość kontra ilość. Wybieraj dobre, sycące produkty

Pieczywo pełnoziarniste jest rzeczywiście droższe niż zwykłe białe kajzerki, ale jeśli kupisz razowy chleb, najesz się nim dużo bardziej i w efekcie starczy Ci na dłużej niż tuzin pszennych bułek. To samo dotyczy wielu innych rzeczy, np. makaronów czy ryżu. Ryżem brązowym najesz się bardziej niż białym, a makaronem razowym lub kaszą bardziej niż zwykłym makaronem, produkty te są więc nie tylko zdrowsze, ale i bardziej ekonomiczne.

Jeśli na Twojej liście figuruje pozycja o enigmatycznej nazwie: przekąski – możesz być pewna, że teraz oszczędzisz: zdrowe przekąski mają bowiem to do siebie, że sycą i nie wciągają jak przepełnione cukrem przetworzone słodycze czy chipsy. Możesz więc po prostu kupić mniej, ale jeść treściwiej. Fastfoodową przekąską, na którą możesz sobie od czasu do czasu pozwolić, jest popcorn, który ma dużo błonnika (wybierz ekologiczne ziarna i upraż je sama w garnku) – najlepszym zaś rozwiązaniem są bakalie. Orzechy i suszone owoce smakują jak słodycze i przyjemnie je chrupać do filmu, a mają zbawienny wpływ na nasze zdrowie i nie są dużo droższe od słodyczy, które często znikają w sekundę, po której znów mamy na coś ochotę.

Różowa sól himalajska jest na wagę złota, ale sól morska też się sprawdzi i choć z pewnością kosztuje więcej niż zwykła sól spożywcza, warto zapłacić więcej i po prostu… mniej solić. W naszej diecie jest za dużo sodu, więc zredukowanie soli w ogóle, samo w sobie będzie i oszczędne, i zdrowe. To samo dotyczy białego cukru rafinowanego. Jeżeli w ogóle musisz słodzić, zainwestuj w cukier trzcinowy albo kokosowy. Do wypieków i własnoręcznie robionych zdrowych słodyczy (kulki mocy, batony owocowe) możesz też użyć miodu lub zmielonych daktyli.

Komentarze:

Brak komentarzy