Lekkie ziarenka, wielka moc!
Dlaczego AMARANTUS to superfood?

Choć był uprawiany już przez Azteków i Majów, nazywamy go zbożem XXI wieku. Amarantus długo czekał na powrót do łask i do naszych jadłospisów. Dziś odkrywamy jego właściwości na nowo –z korzyścią dla zróżnicowanej diety bogatej w wartości odżywcze.

 

Dlaczego te małe, niepozorne nasionka zasługują na miano superfood? Czym wyróżniają się na tle tradycyjnych zbóż (i czy na pewno możemy je do nich zaliczyć?), dlaczego są uwielbiane przez wegan i wegetarian i co zyskujemy, włączając je do codziennego menu?

Zebraliśmy dla Was kilka zalet tego składnika – jest ich tyle, że obok nasion amarantusa naprawdę trudno przejść obojętnie! Tym bardziej, że poza supermocami mają także supersmak!

 

Amarantus od korzeni

Na początek kilka słów o rodzinnych koligacjach naszego bohatera! Amarantus zaliczamy do roślin szarłatowatych, a jego nazwa systematyczna to szarłat wyniosły. W powszechnej mowie zadomowiło się jednak określenie pochodzące od łacińskiej nazwy Amaranthus. Kiedy przyjrzymy się kwiatom amarantusa, mającym intensywnie fioletową barwę, nie zdziwi nikogo, że to właśnie nim odcień ten zawdzięcza swoją nazwę: amarant.

Choć w powszechnej świadomości amarantus funkcjonuje jako zboże, bardziej trafne jest w jego przypadku określenie „pseudozboże”. Niektórzy, ze względu na właściwości bliskie roślinom strączkowym, zaliczają go do warzyw.

 

  1. Dostarcza wielu witamin i minerałów. Zboża i witamina C? To dość niepopularne skojarzenie, ale w przypadku amarantusa – uzasadnione! To jedyna roślina zbożowa, która zawiera tę witaminę. W nasionach szarłatu znajdziemy ponadto inne witaminy: E, B1, B2, B3 i B6 oraz cenne składniki mineralne, wśród których przeważają magnez, potas, wapń i żelazo.
  2. Bezpieczny dla alergików i chorych. Ze względu na swoje właściwości amarantus może być spożywany przez anemików, osoby zmagające się z miażdżycą, cukrzycą, chorobami układu nerwowego czy kostnego. Bezglutenowy szarłat to ponadto roślina odpowiednia dla chorych na celiakię.
  3. Jest surowcem, z którego powstaje olej o cennych właściwościach. Co decyduje o wyjątkowości tego produktu? Wiele w tym zasługi wspominanego już skwalenu, którego zawartość w oleju z amarantusa jest naprawdę wysoka – dla porównania oliwa z oliwek zawiera go aż 10 razy mniej! Olej z amarantusa również zasługuje na miejsce w naszej diecie, zwłaszcza jeśli chcemy poprzez odpowiednio skomponowany jadłospis obniżyć ryzyko wystąpienia pewnych problemów i schorzeń, takich jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca czy nadwaga.

 

Szał na szarłat: z czym to się je?

Amarantus to nie tylko ziarna. Choć przez tysiące lat stracił status świętej rośliny, wciąż ma wiele do zaoferowania tym, którzy szukają nowych smaków i sposobów na zdrowsze gotowanie.

Z ziaren amarantusa przygotujesz na przykład bezglutenową mąkę, idealną na ciasteczka i naleśniki. To świetny wybór dla osób stosujących dietę eliminacyjną ze względu na nietolerancję pokarmową.

Co ciekawe, młode liście amarantusa również są jadalne i pełne wartości odżywczych! W smaku przypominają nieco botwinkę, a chętni, by to sprawdzić, mogą przygotować je jak szpinak.

Najczęściej sięgamy jednak po ekspandowane ziarna amarantusa. Na czym polega proces, któremu są poddawane? To obróbka termiczna i ciśnieniowa, w wyniku której nasionka powiększają swoją objętość i zmieniają strukturę: stają się pulchne, „napompowane” i leciutkie.

Do czego pasuje ekspandowany amarantus? Połącz go z jogurtem lub kefirem, dodaj do sałatki, zupy i zdrowych słodkich wypieków, np. ciasteczek, batonów i kulek mocy. Surowy amarantus sprawdzi się też jako dodatek do domowego pieczywa.

 

Wielka moc małych ziarenek

Do garści faktów i kulinarnych inspiracji warto dołączyć wiedzę o właściwościach nasion szarłatu wyniosłego. To właśnie supermoce tych małych ziarenek sprawiły, że ponownie sięgnęliśmy po amarantus, dostrzegając w nim dietetyczny potencjał, szansę na wzbogacenie codziennego menu o ważne składniki odżywcze i wsparcie w profilaktyce niektórych chorób. Co konkretnie potrafi amarantus?

 

  1. Jest źródłem lekkostrawnego białka wysokiej jakości. I zawiera go naprawdę dużo, bo aż 14,4 g w 100 g surowca. Dlaczego białko amarantusa jest tak wyjątkowe? Ze względu na związki, które w nim znajdziemy.
    Zawarte w nasionach szarłatu metionina, treonina, leucyna i lizyna to aminokwasy egzogenne, których nasz organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania. Nie jest jednak w stanie wytwarzać ich samodzielnie – aminokwasy egzogenne musimy dostarczać mu z pożywieniem. Taki układ aminokwasów sprawia, że białko amarantusa jest dobrze przyswajalne, nawet lepiej niż białko mleka!
    Właśnie ze względu na zawartość białka nasiona amarantusa powinny uzupełniać dietę wegan, zwłaszcza że można wykorzystać je do przygotowania pełnowartościowych posiłków na każdą porę dnia, takich jak kotleciki, placki czy owsianki.
  2. Ma właściwości antyoksydacyjne – te zawdzięczamy takim związkom jak fenole, beta-karoten, kwas linolenowy czy rutyna. Wśród przeciwutleniaczy zawartych w amarantusie na szczególną uwagę zasługuje skwalen, który występuje również w olejach roślinnych, ale w znacznie mniejszych ilościach. To związek, który wspiera oczyszczanie organizmu, obniża ryzyko miażdżycy i chorób serca oraz wzmacnia nas (dosłownie) u podstaw, przedłużając życie komórek.
    Znaczenie skwalenu w profilaktyce chorób układu sercowo-naczyniowego wynika z jego zdolności od obniżania poziomu cholesterolu we krwi.
    Zawartość tłuszczu w ziarnach amarantusa jest znacznie wyższa niż w przypadku innych roślin zbożowych, np. pszenicy czy owsa, i oscyluje w granicach 7%. Najważniejsze z punktu widzenia planowania zdrowej diety jest jednak to, że wśród tłuszczów obecnych w amarantusie przeważają (aż do 70%) nienasycone kwasy tłuszczowe. Za co je lubimy? Za to, że (tak jak skwalen) obniżają poziom cholesterolu we krwi. Szarłat zawiera zatem kilka związków, które pomagają nam utrzymać to stężenie w normie, dzięki czemu jesteśmy mniej narażeni na choroby serca i inne dolegliwości ze strony układu krążenia.
  3. Dostarcza wielu witamin i minerałów. Zboża i witamina C? To dość niepopularne skojarzenie, ale w przypadku amarantusa – uzasadnione! To jedyna roślina zbożowa, która zawiera tę witaminę. W nasionach szarłatu znajdziemy ponadto inne witaminy: E, B1, B2, B3 i B6 oraz cenne składniki mineralne, wśród których przeważają magnez, potas, wapń i żelazo.
  4. Bezpieczny dla alergików i chorych. Ze względu na swoje właściwości amarantus może być spożywany przez anemików, osoby zmagające się z miażdżycą, cukrzycą, chorobami układu nerwowego czy kostnego. Bezglutenowy szarłat to ponadto roślina odpowiednia dla chorych na celiakię.
  5. Jest surowcem, z którego powstaje olej o cennych właściwościach. Co decyduje o wyjątkowości tego produktu? Wiele w tym zasługi wspominanego już skwalenu, którego zawartość w oleju z amarantusa jest naprawdę wysoka – dla porównania oliwa z oliwek zawiera go aż 10 razy mniej! Olej z amarantusa również zasługuje na miejsce w naszej diecie, zwłaszcza jeśli chcemy poprzez odpowiednio skomponowany jadłospis obniżyć ryzyko wystąpienia pewnych problemów i schorzeń, takich jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca czy nadwaga.

 

Skwalen to niejedyny cenny składnik oleju z amarantusa. Zawarte w nim tokoferole i tokotrienole (czyli pochodne witaminy E i silne przeciwutleniacze) pozytywnie wpływają na naszą skórę: nawilżają ją, przyśpieszają gojenie się ran i mikrourazów oraz działają przeciwzapalnie. Ze względu na te właściwości olej z amarantusa bardzo często stosowany jest w przemyśle kosmetycznym i farmaceutycznym. Nie przesadzimy więc, pisząc, że amarantus świetnie sprawdza się w dwóch rolach: surowca niezastąpionego w kuchni i… w naturalnej apteczce.