A może by tak w Bieszczady?

BieszczadyKasia

Pogoda nas rozpieszcza, wręcz wymarzone warunki do wycieczki w góry. Ale nie w zadeptane przez tysiące turystów Tatry a w Bieszczady – miejsce gdzie wciąż zdarzają się szlaki, na których w ciągu całego dnia miniemy po drodze zaledwie kilka osób. A gdzie konkretnie? Najwyższy szczyt polskich Bieszczadów – Tarnica. Wybieramy się niebieskim szlakiem z Wołosatego z dwójką dzieci – 9 i 5-letnim. Dzień jest trochę pochmurny, więc szczyt Tarnicy tonie w chmurach ale dzieci dzielnie maszerują zachwycone perspektywą, że będą mogły dotknąć obłoczków. Droga upływa szybko i po ok. 2,5 godziny stajemy na szczycie. Wieje silny wiatr i faktycznie co chwilę mamy „głowę w chmurach”. Urządzamy sesję zdjęciową na szczycie i czas wracać na dół. Tym razem czerwonym szlakiem, do Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch. Maluchy zachwycone widokami dzielnie maszerują i nawet nie słychać słowa skargi na temat bolących nóg. Na dole jesteśmy prawie 3 godziny później i szybko wędrujemy na obiecane lody.

Zabierz ze sobą na wycieczkę